• Wpisów:28
  • Średnio co: 63 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:28
  • Licznik odwiedzin:3 100 / 1835 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Za pierwszym razem było inaczej prawda? Ty miałaś pryszcze, on miał pryszcze, słuchaliście dziwnej muzyki i to było na kocu nad jeziorem, albo w namiocie, albo na łóżku twoich rodziców. Generalnie to było raczej spontaniczne błądzenie po ciemku.
I on doszedł dość szybko, i ciebie może trochę bolało. Ale nawet jeśli nie był w trakcie czuły, to i tak było uniesienie, były motyle, było patrzenie w oczy, były długie chwile zawieszenia na zasadzie: ale on mnie kocha, kocha KOCHA!!!
Kurwa mać. Nie było w tym kalkulacji, nie było drogiego wina, taksówek, kupowanej za ciężką kasę bielizny, było za to więcej prawdy. Pamiętam jak mój kumpel z liceum Witek dorwał dziewczę rok młodsze z naszej szkoły. Ona była dość nisko zawieszona, miała włosy do pasa, duże usta i nawet ładną twarz, a przede wszystkim strasznie duży biust aż wylewał jej się z bluzek jak założyła dekolt lubiła pokazywać że ma pewne atuty. Pieprzył ją na długiej przerwie w szkolnym radiowęźle wykorzystując do tego swego 25 cm kutasa Był krzywy – Bóg istnieje. (przynajmniej tak twierdził a ono gorąco kiwała głową jak się przy jego chwaleniu przypadkiem pojawiła) swoją drogą straszna była z niej szmata dawała w maturalnej na prawo i lewo twierdząc, że życie jest zbyt krótkie by przeżyć je z jedną osobą… głupia nie wiedziała co traci ale może zmądrzeje, albo zmądrzała… Nie wiem straciłem z nimi kontakt, gdy wyjechali na studia. Jakże ja mu zazdrościłem!! Nie tego pieprzenia, to miałem. Zazdrościłem mu chwil, kiedy patrzył jej w oczy, ona patrzyła w niego i świat dla nich właściwie już nie istniał. Już w gimnazjum brakowało mi tego by znalazł się w moim życiu ktoś, kto nie widziałby poza mną świata, a nie używał mnie jako narzędzia do sprawiania sobie przyjemności… Szczeniacka miłość. To byłoby fajne no on to miał przynajmniej przez rok później się rozstali… Chyba nie powinna była się tak chwalić jego pałą inne dziewczyny też chciały wiedzieć jak czuje się z takim bydlęciem w sobie… Świat był prostszy. Nie to co teraz. Mieliśmy fizykę, chemię, matematykę, język polski, długie godziny angielskiego, ale nikt nas nie uczył jak sobie poradzić z sytuacją pod tytułem: on jest toksycznym chujem albo w wersji męskiej, jeśli już ktoś wpadł na pomysł aby się związać: dlaczego ona jest taką wredną dziwką? Dawniej taka nie była. Może w ramach wiedzy o społeczeństwie powinien wychodzić przed klasę koleś koło 70 – tki i opowiadać, jak udało mu się szczęśliwie przeżyć 40 lat swojego życia z jedną kobietą? Ja o nas się nie boję żyję w przeświadczeniu, że znam się tak na psychologii, że zawsze sobie poradzę z innym człowiekiem… No w każdym razie zawsze jeszcze zostają banalne teksty w stylu „miłość wszystko zwycięża” ale czy na pewno? Nie chce by takie problemy jak niedorobiony penis stanęły nam na drodze do szczęścia, a to chyba najmniejszy problem jak może nas spotkać. No wiesz studia, praca, rodzina, dzieci wspólny Dom to wszystko przed nami ale to nie tylko cele i marzenia to też odpowiedzialność, a z nią zawsze w parze idą problemy. Damy im radę, ale czy nie zmęczymy się przy tym za bardzo? Nie popadniemy w rutynę? Nie znudzimy się sobą? Co do tego ostatniego jestem, prawie pewny… Co do reszty cholera wie… grunt, że przejdziemy przez to razem. Dlaczego to nam teraz nie wychodzi? Mam na myśli seks… No wiesz to nie jest najważniejsza rzecz pod słońcem i umiemy się bawić nietradycyjnie ale taka zabawa byłaby miłym urozmaiceniem, a no i chciałbym mieć dzieci w tradycyjny sposób… Okej okej in vitro działa i jest się biologicznym tatusiem, ale chyba by mnie to bolało… Znaczy wiedziałbym ze to moje dziecko itd. No ale nie wiem chyba nie czułbym się z tym dobrze, ze moje nasienie musiałby wprowadzić w cb lekarz… Sam nie wiem to w chuj w przyszłość, a ja już się tym martwię. Na szczęście nigdy nie powiemy, ze nasz związek oparty był tylko na seksie, tylko na tym jak zgrabną miałaś dupę… Przynajmniej wiemy, że kochamy to kim jesteśmy… Może to i lepiej, że zaczynamy z takim problemem później nie bd mięli wątpliwości.. Lubimy się, lubimy ze sobą spędzać wolny czas, mamy chwile kiedy widzimy coś na ulicy i od razu budzi się w nas myśl: muszę jej/jemu o tym opowiedzieć. Nie jesteśmy od razu na straconej pozycji. Mamy więc zasadę pierwszą. Pieprzenie służy tylko do pieprzenia. Nie ma w nim głębszej filozofii poza wypchnięciem bioder, twardymi sutkami, dzikim jękiem i paznokciami wbijającymi się w plecy. No u nas to wygląda nieco inaczej ale rozumiesz o czym mówię. Nie ma nic złego w szukaniu kogoś, kto zmieni całe twoje życie na mniej więcej 2 godziny z hakiem a później zamknie za sobą drzwi i nigdy nie wróci. Tylko po cholerę się z taką osobą wiązać??? Udało nam się znaleźć siebie i to nie jest 2-godzinny przepełniony seksem akt, lecz niekończąca się pisana wspólnie historia, którą przeżywamy razem każdego dnia. I te dobre i złe jej części tworzą ją taką, a nie inną i ta i tylko wyłącznie ta historia przeżywana z tobą to historia… Po prostu historia, którą chcę przeżyć, właśnie z tobą.
Zasada druga to: daj mu/jej wolność.
Nikt nie jest w stanie spędzać 100 proc. Czasu nawet z osobą, którą kocha. Patrzę dookoła siebie i widzę mnóstwo par, gdzie on nie może wyjść wieczorem z kumplami, bo ona mu nie pozwala, gdzie on zabrania jej rozmawiania z innym facetem, bo to jest zdrada. Nigdy nie rozumiałem zaborczości. Jeśli jesteś z kimś dlaczego chcesz go uwiązać jak psa na łańcuchu do budy? Do osoby, która jest ubezwłasnowolniona traci cię szacunek. Jasne spędzanie razem czasu jest super, wspólne hobby czy spacery czy jakakolwiek inna forma wspólnego spędzania wolnego czasu jest dobra. Ale nie musimy robić wszystkiego razem, rozumiem to po prostu nie ma co ograniczać siebie nawzajem, trzeba umieć znaleźć złoty środek. Są ludzie, którzy uważają inaczej… A jeśli uważasz, ze zakazami uda ci się osiągnąć to, że ktoś cię nie zdradzi albo nie zostawi to po prostu wzięłaś/wziąłeś niewłaściwą pigułkę. LSD jest u dealera na Wiejskiej. Dodatkowo będziesz widzieć smoki w kuchni. W ten sposób da się jedynie sprowokować kogoś do zdrady, no bo przecież jesteśmy Polakami prsty przykład nasza historia kłócimy się i gryziemy , szarpiemy jak psy o mięso, a niech tylko jakiś samozwańczy tyran-debil spróbuje ograniczyć naszą wolność, ooooo czeka go epicki zespołowy wpierdol.
Za tym idzie kolejna zasada: szanuj prywatność.
Grzebałaś w jego telefonie prawda? Grzebałaś w jego komputerze, sprawdzałaś co ma na swoim koncie na Facebooku. Czy to co znalazłaś sprawiło, że byłaś bardziej szczęśliwa? Ludzie mają swoje brudne tajemnice. Każdy je ma. Ja je mam. Ty też je masz. Ja wiem, że to niekoniecznie do ciebie ale ten temat też warto poruszyć, w miarę jak się poznajemy, żyjąc ze sobą coraz dłużej, odkrywamy swoje kolejne tajemnice, fakt nigdy nie odkryjemy wszystkich, ale prawda jest taka, że za niedługo bd znać wszystkie swoje hasła do kont na facebooku, do maila, telefonu, może nawet do kart kredytowych, tak szczerze już niedługo bd dzielić ze sobą nie tylko życie ale i finanse, sprawy prawne i karne… Jeżeli jakimś cudem któreś z nas zacznie używać tej wiedzy by szpiegować drugie… Wchodząc na jego konto wysyłasz do niego/do niej komunikat: nie ufam ci. Jesteś kłamcą. Naprawdę sądzisz, że na takiej podstawie da się cokolwiek zbudować? Czy sądzisz, że wchodząc na jego pocztę powstrzymasz go/ją przed odejściem? Przecież to śmieszne. I tak, prędzej czy później on/ona się o tym dowie. I znów to nie są pytania do ciebie, to jest trochę list uniwersalny, który przy okazji ma w sobie trochę naszego prywatnego życia.
I tak dochodzimy do zasady ostatniej (byłoby ich więcej, ale ta wypowiedź i tak już zrobiła się za długa, aby ktokolwiek ją przeczytał, no może z wyjątkiem ciebie skarbie ): wybaczaj naprawdę.
Jeżeli ktoś cię szczerze przeprasza i przyjmujesz jego przeprosiny to nie ma powodu aby wytykać mu jego winę co każde trzy miesiące, przy każdej kolejnej kłótni.
To czysta manipulacja: chcesz aby on/ona poczuł się źle teraz w tym momencie, za coś co zrobił w przeszłości, i za co już wielokrotnie przepraszał/przepraszała.
Nie twierdzę, że w ten sposób rozwiążę wszystkie, nasze przyszłe problemy. Ale wiem, że czasami wystarczy jeden błysk, jeden moment aby zmienić właśnie wszystko. Mam nadzieję, że teraz czytasz ten list już dziesiąty, dwudziesty, pięćdziesiąty raz, czy to po to by przypomnieć sobie nasz 3 miesiąc, czy dlatego, ze właśnie czymś doprowadziłem cię do białej gorączki, piszę to by przypomnieć ci jedną bardzo ważną rzecz, o której nigdy nie możesz zapomnieć, kocham cię, kochamy się najbardziej na świecie… I żadne z nas nigdy nie robi niczego by skrzywdzić drugie, a nawet jeśli przypadkiem to zrobi, to bardzo szybko zaczyna tego żałować i bardziej będzie biczować samo siebie niż ty kiedykolwiek będziesz na mnie zła. Wiesz to po prostu tak jest, że czasami robimy rzeczy, które najpierw sprawiają ból tym, których kochamy, a później ze spotęgowaną siłą uderzają w nas. Nigdy w życiu, nie zapominaj tych kilku prostych słów : Jesteś całym moim światem i kocham cię bardzo, bardzo bardziej (tak musiałem cię na koniec strollować, to przecież ja d^U^b)

Na zawsze twój,
Pokrzi
 

 
Eee siema wiecie bo tego... no dzisiaj sroda jest wcale nie niedziela.... eeee no tak to tego wierszyk na pocieszenie :



P.s. Macie cos w nagrode ciekawe kto zauważy
 

 
Guess what i forgot baut u XD
a tak n serio walnąłem sobie budzik zeby o was pamietac
bez wiekszego pierdolenia
enjoy the poem :



P.s. To prezent dla mojej mamy na dzień kobiet just so u know.
 

 
Obiecałem xD




 

 
Hej wam xD Ciekawe czy wgl. ktoś to przeczyta bo nie pisałem 346 dni to znaczy 18 dni wiecej i minąłby rok od ostatniego wpisu/wiersza. No to widzicie sprawy wygladaja mniej wiecej tak:
1. Straciłem wszystkich których znałem do czasu ostatniego wpisu (z wyjatkiem rodziny) i bylem w tak glebokiej dupie ze nawet pisac nie moglem bo mi sie ktos przypominał tak chodzi o moje byle natchnienie no ale luj pol roku jakos minelo od kiedy z nia zerwalem kontakt za nim znowu zaczalem myslec o kobietach no nvm. nie bd wam sie tu za bardzo spowiadal grunt ze... no tu znowu obiecanki cacanki znowu umiem pisac a to oznacza ze znowu bd pojawiac sie moje wiersze i znowu mam nadzieje ze to nie bd czestotliwosc raz na pol roku xD w gruncie rzeczy to juz mam 3 napisane i gotowe nawet do wstawienia. Oczywiscie moglbym was wyjatkowo rozpiescic i tak jak bywalo to dotychczas rzucic wszystkie na raz albo dzien po dniu no ale to by mialo znikomy sens bo znowu byscie z miesiac lub ladnych pare tygodni czekali na wiersz. Także umówmy się tak... Ja bd grzeczny i bd wstawial wiersz/post raz w tygodniu np co środa o 11 w nocy i począwszy od tej środy wstawię pierwszy post i tak bd co tydzień przy czym nie obiecuje ze za kazdym razem bd sie pojawiac nowy wiersz za to obiecuje ze co nieco wam opowiem o sobie lub rzuce jakis zart no nie wiem jeszcze do konca jak to bd wygladac za to wiem na pewno ze za kazdym razem wysile sie troche i wstawie cos ciekawego czy to bd jakas ciekawostka z mojej wiedzy czy jakis utwor/film z moja recenzja ew. komentarzem czy jakis żarcik kosmonaucik grunt, że od dzisiaj zamierzam przestac być leniwym gnojkem nie szanujacym swoich hmm i jak by tu was nazywać powiedzmy... Ziomki od dzisiaj jak tu wbiles/as i czytasz to co ja tu skrobie sobie a raczej wystukuje na klawiaturze i generalnie to co ja tutaj wstawiam to jesteś prawilnym ZIOMKIEM i masz gruby szacun na dzielni i juz możesz smarzyć tłusty rap i masz RESPECT także koniec z brakiem szacunu dla ziomków koniec opierdalania sie teraz robimy mase i bd hardkorowy koksu pozdro dla ziomka

P.s. Aha i wyobraźcie sobie że sie okazało że mój brat jest zajebistym grafikiem i to samouk wyjebane wkosmos pracki odstawia i obiecal mi robic tla do wierszy wiec jest bomba xD za 3 tygodnie bd mieli mozliwość zobaczenia naszej pierwszej wspólnej pracy moja ukochana zobaczy go we wtorek ale ćśśś to tajemnica a no tak mam nowa dziewczynem i jak to okresliła moja znajoma miziamy sie jak gimbusy i generalnie tyle w nas słodyczy że żyga tęczą ale wiecie co?? Mam juz prawie 21 lat no w maju skoncze wiec juz niedługo i tak sobie myślę ze w koncu znalazłem swoją prawdziwa drugą połówke trzymacie kciuki next post ina week see ya ZIOMKI xD
  • awatar Opheliano: Wytrwałości w pisaniu tutaj, bo sama wiem, że to nie takie proste, jak się wydaje :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I znowu jak zacząłem pisać byłem w tak głębokiej, tak czarnej dupie, że rów mariański to przy tym płycizna. A jak kończyłem znów byłem pełen nadzieii... Enjoy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


"Człowiek może zrobić wszystko, jedynie efekty jego działań są niezależne od niego."

~Novoel
 

 
No i proszę mówiłem, że nie będziecie musieli długo czekać xD, tak w sumie to już we wtorek moje najnowsze dzieło było gotowe do wrzucenia ale musiałem trochę przetrzymać Martynę
 

 
No proszę kolejny wiersz i to po dwóch dniach przerwy. Nie no poważnie na probsie sam jestem z siebie dumny... Ostatni raz wiersze z taką częstotliwością pisałem hmmm.... to było przy otworzeniu bloga no dobrze, może znowu coś naskrobie na dniach. Mam zamiar zacząć rozpieszczać wszystkich tych co z jakichś kompletnie niewiadomych mi powodów czytają moich wierszy.

P.S. Bez owacji poważnie dalej bd musieli czekac aż coś się u mnie wydarzy co bd mógł przelać na papier, ale że ostatnimi czasy się dzieje...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A to moje przeprosiny dla swojej przyjaciółki za to, że mogę wszystko spieprzyć.
  • awatar Novoel: Sorki w 4 zwrotce jest bląd nie ma tam tego nie w 3 wersie. Nie chce mi się tego teraz poprawiać... Wiem jestem niepoprawnym leniem ale tak już mam xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I po kolejnej długiej przerwie, w moim życiu zdarzyło się coś(a raczej ktoś się pojawił)co sprowokowało mnie do napisania kolejnych kilku zwrotek. Mam nadzieję, że lektura tego niemożliwie emocjonalnego utworu sprawi wam wiele przyjemności i pozwoli na lepsze poznanie mojej osoby.

 

 
Nawet sobie nie wyobrażacie stracić wiarę w siebie
i osobę, którą się kocha najbardziej na świecie, jak straciłem wiarę w nas, a ona pozostawiła po sobie tylko pustkę.


 

 
Nowe logo sam zrobiłem i czuję dumę... Hahaha straszną mam bekę i ogółem dobry nastrój po obejrzeniu "Fast and Farious 6". A no i strasznie wkręciło mi się "We own it" w sumie moja praca nad logo odbywała sie s tym utworem w tle. Jak ktoś zna dobrego grafika, któryby wyglancował moją prackę byłbym zobowiązany.
  • awatar Novoel: No dzięki,ale nie wiem czy dam radę jakoś pisac umiem tylko gdy nagromadzą się we mnie emocje nie wiem czy potrafię zapisywać swoje codzienne przemyślenia.
  • awatar locus: Fajny blog. Pisz częściej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziękuje,
 

 
Gdy już nie wiem jak wyrazić co czuję przelewam serce na kartkę i wam pokazuję.
 

 
dlaczego tak wciąż jest dlaczego dzieli nas tafla szkła niby widzimy się ale czuć już nie
 

 
Dziękuję to słowo wyraża więcej niż jakiekolwiek inne w które mógłbym ubrać to co czuję.
 

 
To płynie we mnie jak krew w żyłach, gdy próbuję ją spuścić umieram i kurczowo chwytam się opatrunku, jak tonący brzytwy, a przecież wiem, że się skaleczę, zranię.
  • awatar ϟAkkie: @Novoel: kogo jeszcze ? czy to ucieczka w zrozumienie? czy tylko w bólu można je teraz znaleźć ?
  • awatar Novoel: Trudy zapomnienia mnie złamały, tak mocno że działając wbrew sobie zraniłem nie tylko siebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdyby nie słowa z atramentu wszyte w czystą śnieżną kartkę, to gdzie skryłby się, gdzie ulotnił ten przeszywający serce ból?
 

 
Życie ucieka nam między palcami wycieka niczym cenny płyn, tak łatwo jest ranić i tak trudno wykonać dobry czyn.
 

 
Jak się wam zdarzy tu zajrzeć zostawcie coś po sobie dopiero się uczę i chcę by wytykano mi błędy.
 

 
To mój wyraz podziwu dla piękna, którym są oczy.
 

 
No to coś trudniejszego w interpretacji napisane pod wpływem natchnienia.
 

 
Efekt 3 lat pracy czytać go można na trzy sposoby:
+ całość,
+ dwuwersowe strofy,
+ jednowersowe strofy
 

 
Najważniejsza rzecz w moim życiu:
 

 
A to z kolei moje życie.
 

 
Moja interpretacja motywu czasu.
 

 
Mój pierwszy(zachowany) wiersz, napisałem go w wieku 16 lat.